Widzę, że podobają wam się smutne imaginy. Bardzo mnie to cieszy. Ten imagin dedykuję mojej ukochanej siostrze. Mam nadzieję, że spodoba wam się. Myślę, że w tym tygodniu zacznę pisać opowiadania, ale jeszcze nie jestem pewna, bo mam dużo nauki.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Nie no znowu 40!- powiedziałam zawiedziona stojąc na wadze
Zdawało mi się, że z każdym dniem jestem coraz grubsza. To było straszne. Codziennie z przerażeniem stawałam na wadze. Znowu zaczęłam wymiotować.
-Ej (T.I.) co ty znowu robisz? Mówiłem ci, że musisz przestać. Chcesz żyć?-powiedział Max, który właśnie wszedł do łazienki.
-Jeśli mam tak wyglądać to nie chcę!-krzyknęłam mu prosto w twarz.
Max złapał mnie za rękę. Aż się dziwnie na mnie spojrzał. Pewnie, dlatego że jest taka gruba.
-Kochanie, ja nie mogę patrzyć jak to cię zabija od środka. Proszę przestań. I przysięgam, jeśli to cię zabiję to ja sam się zabiję, żeby być zawsze z tobą.-
-Max nie wygłupiaj się ja wiem co robię. Kocham cię i nie musisz się o mnie martwić.-
-Jak chcesz, ale pamiętaj co ci powiedziałem.-
Poszłam do mojego pokoju przebrać się i wziąść prysznic. Później poszłam do salonu, położyłam się i włączyłam radio. Akurat leciało I found you. Kochałam tą piosenkę, a szczególnie solo Max'a.
Następnego dnia poszłam do łazienki, żeby umyć zęby. I co widzę? Max'a, który leży nieprzytomny. tak strasznie się bałam nie wiedziałam co mu się stało. Nagle dostrzegłam, że w ręku trzyma pojemniczek z tabletkami antydepresyjnymi. Matko po co on to wziął?! Z wielkim bólem podniosłam go i położyłam na łóżku. Szybko zadzwoniłam na pogotowie. Karetka przyjechała po kilkunastu minutach. Zabrała Max'a do szpitala. Ja pojechałam do niego taksówką. Gdy byłam na miejscu lekarz kazał mi czekać obok sali, w której badano Max'a. Po kilku minutach z sali wyszedł lekarz.
-Proszę pani pan George jest na razie w śpiączce. Próbujemy robić wszystko co się da. Wygląda na to, że przedawkował on silne antydepresanty. Musi pani czekać. Proszę wrócić do domu i czekać na telefon.-
-Ale proszę pana tu chodzi o życie mojego chłopaka. Ja nie mogę tak spokojnie czekać.-
-Nie ma pani innego wyjścia....-
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak myślicie Max przeżyję czy nie? Przepraszam, że taki krótki, ale nie mam jakoś weny :/ Pozdrawiam ;*

obserwuję :)
OdpowiedzUsuńliczę na rewanż http://blackleopard-official.blogspot.com/